Co warto obejrzeć, a co można zignorować - przeczytasz tutaj!
Blog > Komentarze do wpisu
W poszukiwaniu źródeł wszelkiego zła

Wydarzenia niżej ukazane powinny rzucić nowe światło na późniejsze losy mojego kraju-tak rozpoczyna się najnowszy film Michaela Haneke Biała wstążka. Ostatnie dzieło reżysera Funny Games, Ukrytego i Pianistki, to kino dwuipółgodzinne, surowe i ascetyczne, poszukujące uniwersalnych mechanizmów narodzin zła.

Akcja filmu toczy się w roku 1913, w małej niemieckiej wiosce, zamieszkałej  głównie przez protestantów,  której święty spokój  burzą dziwne zdarzenia. Zaczyna się zwyczajnie. Rozwieszony sznur wzdłuż drogi powoduje wypadek, następnie syn jednego z mieszkańców zostaje porwany i pobity, zaś niepełnosprawny chłopiec brutalnie okaleczony. Jednak ten łańcuch zdarzeń stanowi wyłącznie pretekst.

Bohaterami filmu są mieszkańcy Eichwaldu i  ich relacje,  nacechowane głównie  chłodem i obojętnością. W ich domach panuje  reżimowy rygor, w których niepodzielną władzę sprawują stateczni mężczyźni. Kobiety pozbawione są prawa głosu, a dzieci chowane  w surowej dyscyplinie karane są za nawet stosunkowo błahe przewinienia chłostą. Mężczyźni tworzą prawo, zapisują reguły, rządzą przy pomocy surowej religii i ekonomii. W tym patriarchalnym świecie liczy się wyłącznie  pokora wobec świata, pracowitość, której owoce  nadają sens życiu mieszkańców i bezwzględne posłuszeństwo. Świat Białej wstążki jest światem czarno-białym, której symbol stanowi tytułową biała wstążka, będąca z jednej strony wyrazem braku zaufania, a z drugiej - utraty niewinności.

Białą wstążkę ogląda się z boku. Dystans zbudowany przez reżysera  udziela się widzowi. Chłodna, niemalże akademicka narracja potęguje ten efekt. Z drugiej jednak strony  precyzja, perfekcyjna dbałość o pokazanie każdego szczegółu wydłuża czas filmu. W pewnym momencie delektowanie się obrazem stają się po prostu nużące i męczące. W tym filmie nie ma też wybitnych kreacji, ale co należy podkreślić wszyscy aktorzy prezentują równy poziom.

Film został  potraktowany  przez krytyków filmowych jako oczywista parabola historyczna.  Stanowi to jednak duże uproszczenie, gdyż prowadzi to powstania przekonania, że nazizm mógł tylko i wyłącznie narodzić się w Niemczech.To jest zbyt proste wytłumaczenie, gdyż przyczyny były bardziej złożone, a tego film austriackiego reżysera już nie pokazuje.

Recenzje skupiły się głównie na przesłaniu reżysera, które uznano za potężne, a nie na filmie. W tym tkwi główne źródło problemu. Film warto obejrzeć, ale trzeba pamiętać, że jest to kino głównie dla wielbicieli  reżysera
Fanny i Aleksander.

Moja ocena: 3 *** na 6 ******

sobota, 13 lutego 2010, ostatnioobejrzane

Polecane wpisy

Komentarze
bhuvan
2010/03/02 10:56:36
Będę się czepiał:
"Świat Białej wstążki jest światem czarno-białym"
Masz na myśli kolorystykę zdjęć czy chodzi Ci o moralność bohaterów? Bo jeśli to pierwsze, to się zgadzam, jeśli to drugie - jest wręcz przeciwnie.

"akademicka narracja"? O.o
Wiem, że to brzmi tak szpanersko i mądrze, ale... co Twoim zdaniem to znaczy? Bo nie rozumiem.

"Stanowi to jednak duże uproszczenie, gdyż prowadzi to powstania przekonania, że nazizm mógł tylko i wyłącznie narodzić się w Niemczech. To jest zbyt proste wytłumaczenie, gdyż przyczyny były bardziej złożone, a tego film austriackiego reżysera już nie pokazuje."
Co do pierwszej części tego cytatu: polecam poczytać "Ucieczkę od wolności" Fromma. :) Co do drugiej: film austriackiego reżysera nie definiuje niczego bezpośrednio i nie jest prostą paralelą. Jest w nim tyle skomplikowanych tropów, że rozłożenie ich na czynniki pierwsze zajęłoby wieczność. Tu nie ma prostej "spychologii" na zasadzie rodzice wpływają na dzieci i one stają się nazistami. Taka interpretacja to ogromne uproszczenie.

"Funny i Aleksander"
"Fanny i Aleksander" - "Funny" to mogą być "Games" ;)
Nie wiem co Haneke ma wspólnego z Bergmanem, ale okej. ;)
-
2010/03/04 12:56:50
Cieszy mnie bardzo twe "czepialstwo". Przyznaje, że na ten film dość długo czekałam. Może zbyt długo.Obejrzałam coś innego niż się spodziewałam.Rozczarowała mnie płytka psychologiczna i socjologiczna konstrukcja bohaterów.Naszkicowany obraz prostackiej społeczności moim zdaniem jest jednowymiarowy i stereotypowy.Nie wydaje mi się też, żeby tylko protestanckie wspólnoty cechowały się frommowską ucieczką o d wolności, a taki jest przekaz. Akcja i miejsce zostały przez reżysera świadomie wybrane. Odsyłam do lektur Ortegi y Gasseta i Arendt.
-
2010/04/06 11:34:20
Film jak dla mnie do obejrzenia, zyskuje zdecydowanie jeśli jego reżyser mial wiele wspólnego z funny games to było dla mnie męczarnią a nie przyjemnością, w porównaniu do tego białą wstązkę oglądać można ze stoickim spokojem, czekając ciągle na coś co może zaskoczyć i zszkowac, po czym wyłaczyć film nie uzyskawszy tego efektu.